Plan gospodarki niskoemisyjnej – realne działania czy fanaberia?

Każda gmina, która chce pozyskać środki pochodzące z budżetu unijnego, zobowiązana jest do tego, by opracować swój plan gospodarki niskoemisyjnej. Wymóg ten ma zmusić gminy do przejścia z gospodarki wysoce emisyjnej na gospodarkę niskoemisyjną. Aby jednak dokument ten mógł być opracowany, konieczne jest przeprowadzenie inwentaryzacji, na podstawie, której zidentyfikować można obszary generujące największą emisję na danym obszarze.

Idea a rzeczywistość

Każda gmina, która chce pozyskać środki pochodzące z budżetu unijnego, zobowiązana jest do tego, by opracować swój plan gospodarki niskoemisyjnej

Autor zdjęcia: ffela

Można sobie jednak zadać pytanie – czy działania te rzeczywiście przyniosą jakieś długofalowe rezultaty? Czy przypadkiem nie jest tak, że gminy stojąc przed koniecznością opracowania takiego dokumentu, konstruują go mając na względzie tylko i wyłącznie profity z nim związane, które przysługują im po jego sporządzeniu?

Naturalnie, ciężko zapobiec wszystkim nadużyciom. Jeśli ktoś będzie chciał fałszować w jakimś stopniu dane – może to zrobić. Rodzi się jednak pytanie, po co? Jakimi przesłankami musiałaby się taka osoba kierować? Całkowita bezzasadność takich działań sprawia, że nie mają one w praktyce racji bytu.

Plan gospodarki niskoemisyjnej to nie tylko zwiększenie świadomości społeczeństwa, to również realne działania, które przynoszą korzyść mieszkańcom (więcej: http://www.strategor.pl/plan-gospodarki-niskoemisyjnej-pgn-/). W końcu, żyjąc na danym obszarze jest się każdego dnia narażonym na wdychanie powietrza, któremu daleko do optymalnego i korzystnego dla naszego zdrowia.

To także dostosowanie się do polityki sukcesywnie wdrażanej przez Unię Europejską. Gmina opracowująca i wdrażająca swój plan gospodarki niskoemisyjnej staje się, więc nie tylko atrakcyjniejszym miejscem do życia, ale także zyskuje wizerunkowo. Słowem – same korzyści!

Comments are closed.